Gdyby wszyscy ludzie na świecie żyli tak, jak ja i moja żona z poprzednich żyć, która w pierwszym z nich nazywała się Maria Magdalena, świat byłby dużo lepszy. Jeśli chodzi  o mnie, to staram się pokonać śmierć, co jest sensem życia i żyję tak, by sobie nie szkodzić, więc Żyję Wiecznie: bez narkotyków, bez papierosów, bez alkoholu, bez cukru, bez kawy, bez słodyczy, bez lodów, bez tortów i ciast, bez fast-foodów, bez kurczaka z rożna, bez zapychaczy (paluszków i krakersów), bez niesportowych napojów gazowanych (na pewno wiesz, jakie napoje mam na myśli), bez lizaków, bez gumy do żucia i bez chipsów. Żyję też Wiecznie bez przykładania komórki do ucha, gdyż uważam, że może się to przyczyniać do problemów ze słuchem i negatywnie wpływać na mózg.

Ponadto żyję Wiecznie: pijąc wodę alkaliczną, pijąc wodę mineralną z sokiem cytrynowym (0,75l w pon, śr, piąt, sob) i wodę mineralną bez soku z cytryny (w pozostałe dni), jedząc różne owoce (banany, pomarańcze, mandarynki, winogrona, śliwki, jabłka i inne) i warzywa (groszek, marchew, fasolka szparagowa, kukurydza, pomidory i inne), jedząc latem chłodnik (zupę z warzywami na zimno) oraz uprawiając różne sporty (głównie koszykówkę, ale też tenis ziemny, bieganie, jazdę na rowerze, pływanie i inne).

Zdrowe produkty bardzo pozytywnie wpływają na duszę, a te niezdrowe negatywnie. Piję bardzo dużo niegazowanej niskosodowej wody mineralnej, gdyż wiem, że wpływa ona bardzo pozytywnie na moją duszę. Oprócz tego całkowicie unikam alkoholu, który, gdybym go pił (czego nigdy przez Wieczność nie będę robił) "niszczyłby" mi duszę.

Z polityką złych sił (masonerii, libertynów, lewactwa) jest związane to, że tak dużo Polaków i Polek NIESTETY pije tę truciznę (alkohol). Ludzie pijący alkohol zamiast przybliżać się do Życia Wiecznego przybliżają się do śmierci i choroby.

Podobnie jest z papierosami. One "niszczą" duszę, co jest zgodne z intencją złych sił, które walczą z Bogiem. Oczywiście całkowicie unikam palenia tego ich. Cukier (sacharoza - rafinowany cukier) także źle wpływa na nasze Wyższe Ja (Duszę) i dlatego też całkowicie go unikam i zachęcam do tego każdego dobrego człowieka na Ziemi poprzez tę stronę internetową.

Większość ludzi (także w Polsce) nie zdaje sobie w ogóle sprawy ze szkodliwości rafinowanego cukru. Gdy słyszę w radiu lub telewizji: "dodajemy łyżkę cukru", to wiem doskonale, że to zdanie powinno brzmieć: "dodajemy łyżkę śmiertelnej trucizny". Cukier to nie normalny dodatek do żywności, ale szkodliwa trucizna.

Dzisiaj (2.08.2016) Pan Roman Czejarek w Lecie z Radiem w radiowej Jedynce przyklaskiwał panu Tadeuszowi, opowiadającemu o słodyczach na Cyprze i mówił (Tadeusz), jakim jest łasuchem. Mówił on, że woli być radosnym grubaskiem niż szczupłym smutasem. Ciekawe czy dalej będzie wesoły, gdy od jedzenia cukru być może (oby nie) pogorszy mu się wzrok i zachoruje na szereg chorób cywilizacyjnych.

Co ciekawe, Pan Czejarek jeszcze niewiele wcześniej rozmawiaj o zdrowym odżywianiu zwłaszcza w odniesieniu do dzieci i mówił, że na typowej reklamie jak ludzie oglądają na przykład piłkę nożną, to obowiązkowo opychają się chipsami i innymi niezdrowymi rzeczami. Nie minęła chyba godzina i już "zapomniał" o zdrowym odżywianiu i mówił o śmiertelnej truciźnie w pozytywnym świetle.

Ja od trochę więcej niż 6 lat unikam całkowicie cukru i będę unikał przez Wieczność i jest to dla mnie powód do nieskończonej radości, a nie smutku. Pan Tadeusz może mieć najprawdopodobniej problemy z zębami (cukier to główny czynnik wywołujący próchnicę zębów), a ja nigdy nie będę miał takich problemów. Myślę, że na pewno wyjdzie na to, że to ja (całkowicie unikając cukru i wszystkich produktów, które go zawierają) będę miał milion razy szczęśliwsze życie od Pana Tadeusza.

Gdybym miał do wyboru jeść rafinowany cukier albo swoją kupę, to jadłbym swoją kupę. NA PEWNO ZDROWIEJ.

 

Razem z Anastazją (moją świętą żoną) jesteśmy gotowi oddać za siebie życie, co jest najważniejszym przejawem Prawdziwej Miłości, której uczyliśmy się w poprzednich życiach. Staramy się pokonać śmierć, czyli zbawić świat, by potem każdy człowiek mógł zbawić sam siebie także pokonując śmierć. Gdyby ludzie żyli tak, jak my, w niedługim czasie wszyscy byliby nieśmiertelni i nie byłoby zła na Ziemi.

Słowa sens/seks są tak podobne, gdyż gdy każdy człowiek spełni sens życia (pokona śmierć), nikt nie będzie musiał uprawiać seksu, by rodzić dzieci, gdyż nikt nie będzie umierał, a więc i nikt nie będzie się rodził, bo po śmierci następują ZAWSZE ponowne narodziny w kolejnym ciele.

Nasz papież nie poszedł do Nieba, jak sądzi wielu ludzi. Jego dusza wcieli się (lub już wcieliła) w kolejne ciało i sensem jego życia będzie pokonanie śmierci. Pewne siły DOSKONALE ZDAJĄ SOBIE SPRAWĘ z tego, że papież doświadczy kolejnej inkarnacji (wcielenia). Mimo to chcą, żeby jak najwięcej ludzi wierzyło w to, że poszedł do Nieba.

Widziałem w gazecie (w okolicach kwietnia 2005)  artykuł o Janie Pawle II - "Wrócił do Domu Ojca". Jest to przejaw polityki Illuminatów. Kontrolują przekonania religijne na tej planecie dla swoich celów. Mi natomiast zależy, aby jak najwięcej ludzi patrzyło "oczami nieśmiertelnej duszy". Każdy z nas jest Nieśmiertelny, a śmierć powoduje jedynie kolejną inkarnację, w której każdy ma znowu szansę na pokonanie śmierci i uwolnienie się od cierpienia.

 

W okolicach pierwszej połowy sierpnia byłem w Maroku i nasunęły mi się wtedy różne przemyślenia. 3 największe religie (chrześcijaństwo, buddyzm i islam) nie są odpowiednie dla ludzi. Ludzie łamią np. Dziesięć Przykazać, gdyż nie wiedzą, że sami sobie szkodzą, tworząc złą karmę i skazując się na cierpienie. Wolałbym milion razy bardziej, by na świecie była jedna religia związana z reinkarnacją. Ludzie staraliby się wyzwolić z cyklu, pracując nad sobą i świat byłby dużo lepszy.

Co z tego, że ktoś ma 10 miliardów dolarów (Michael Jordan), skoro jest uwięziony w cyklu? Wolałbym mieć zero pieniędzy i być Nieśmiertelnym, niż mieć nieskończoną ilość pieniędzy (co sekundę przez wieczność zyskiwać trylion dolarów) i być uwięzionym w cyklu (śmiertelnym). Przecież w tym drugim przypadku, po jakimś czasie (nawet jeśli to 100 000 lat) bym umarł i przeżywał wszystkie cierpienia w kolejnym życiu, w którym nie miałbym już tych pieniędzy, które miałem w poprzednim.

Gdy podróżowałem po Maroku z polską wycieczką, byli w niej NIESTETY ludzie palący papierosy. Gdyby na świecie panowała wiara w reinkarnację, nikt by nie palił, bo wiedziałby że przybliża go to do śmierci i choroby, a nie do Życia Wiecznego i zdrowia. No i proszę powiedzieć, co dają nakazy trzech największych światowych religii? Masa ludzi łamie te zakazy i np. pali papierosy czy pije alkohol.

Na wycieczce do Maroka pani pilotka mówiła, że Marokańczycy piją alkohol tak samo jak inni. Niech na świecie będzie panowała wiara w reinkarnację oparta na pokonaniu śmierci i zakończeniu cyklu, a wtedy NIKT NIE BĘDZIE PIŁ ANI PALIŁ.

Napiszę teraz o czymś bardzo ciekawym. Gdy ludzie chorują na jakąś chorobę, widzą w tym problem i starają się go rozwiązać. Tylko dlaczego nie widzą problemu w tym, że czeka ich śmierć?! Jest tak dlatego, gdyż wierzą w kłamstwa religijne. To głupota, że śmierć jest rzeczą naturalną i nie da się jej uniknąć. Sensem życia jest pokonanie śmierci, a po śmierci ZAWSZE jest kolejne życie.

Śmierć to anomalia - jest PRZECIWNA NATURZE. Bóg nie pragnie niczyjej śmierci. Każda dusza na Ziemi jest obecnie uwięziona w cyklu reinkarnacji - nużącym i niekończącym cyklu odradzania się w kolejnych wcieleniach. Tymczasem bardzo wielu ludzi w Polsce wierzy, że po śmierci jest Niebo, Piekło lub Czyściec, co jest głupotą. 

Na ostatnich Światowych Dniach Młodzieży w Polsce papież Franciszek użył słów "aż do naturalnej śmierci". Nie ma czegoś takiego jak "naturalna śmierć". KAŻDA śmierć jest sprzeczna z Naturą Boską. Naturalna jest TYLKO Nieśmiertelność. Używanie takich słów, jakich użył Ojciec Święty, to tylko przejaw tego, że bardzo wiele rzeczy na świecie jest na odwrót. RZEKOMO śmierć ma być naturalna. A co w niej naturalnego?! Ktoś, kto tak mówi po prostu przesiąkł kłamstwami, na jakich oparta jest cywilizacja. To, że jest papieżem, moim zdaniem, nie świadczy o tym, że ma w tej kwestii rację.

Główną doktryną nauczaną przez Chrystusa była reinkarnacja. Jednak odrzucono ją na drugim soborze w Konstantynopolu w 553 roku, ponieważ okazała się ona niewygodna dla hierarchów Kościoła i władców okresu wczesnego chrześcijaństwa.

Trzeba jednak też napisać, że wiele religijnych rzeczy jest ważnych i potrzebnych. Są one często związane z tym, czego nauczałem w swoim pierwszym życiu jako Jeszua. Chodzi na przykład o Prawdziwą Miłość, sens cierpienia albo fakt, że przez rzeczy, dające złudną przyjemność, ludzie po jakimś czasie stają się smutni. Jednak jest wiele rzeczy, które są zgrabnie przerobionym obrazem Prawdy.

To kłamstwo, że "Pan" z opowieści o ogrodzie w Edenie to Bóg Wszechmogący. To Enlil - brat Enkiego, czyli Szatana (obecną inkarnacją Szatana jest książę William). To fałsz, że Bóg Wszechmogący chciał zgładzić ludzkość Potopem. Bóg (mój ojciec) nie pragnie niczyjej śmierci. Był to naprawdę Enlil - biblijny "Pan" - ten z opowieści o Edenie. Życzył źle ludziom, a jego brat Enki (Szatan) pomimo złożenia przysięgi, że będzie trzymał sprawę o Potopie w tajemnicy przed ludźmi, uratował ludzkość.

Dzisiaj (08.07.2016) w radiowej Jedynce jakiś facet mówił w audycji "Lato w radiem", że ludzie przestali dawać sobie wciskać kit. Było to związane z UFO. Jakaś babka wtórowała mu, że w Wylatowie nie pojawiają się od kilku lat kręgi zbożowe. Tak jest, gdy wypowiada się ktoś, KTO ZUPEŁNIE NIE ZNA SIĘ NA RZECZY. W mediach od wielu lat jest kształtowany obraz, że rzekomo istnienie UFO to nieprawda. Oczywiście istnienie UFO to fakt.

Byłem kilka razy w Wylatowie i na monitorowanym 24 godziny na dobę obszarze w jednym miejscu pojawiła się mgła (znikąd - to oczywiście sprawka UFO) i potem piloci lecący tam poinformowali Fundację Nautilus (link do ich strony jest pod "Linki"), prowadzącą monitoring, że pojawiły się piktogramy... Właśnie tam, gdzie nie wiadomo skąd nagle pojawiła się dziwna mgła.

Tego oczywiście nie mogli zrobić ludzie. Fundacja Nautilus walczy ze stwierdzeniem, które jest szkodliwe - stawianie kwestii UFO w kwestiach "wierzyć", "nie wierzyć". To nasze subiektywne zdanie (które w 100% popieram), ale przy takiej liczbie zdjęć, filmów, udokumentowanych relacji świadków i innych dowodów mówienie o wierze jest NIEPOROZUMIENIEM. Stawiamy sprawę jasno - na Ziemię przylatują obce cywilizacje.

NIESTETY bardzo wielu Polaków ma obraz, że kosmici nie istnieją. Bo w mediach głównego nurtu właśnie taki obraz jest przedstawiany. Jeśli powiedzą coś o UFO, to tylko z uśmiechem na ustach. Oby ta strona internetowa przyczyniła się do tego, że ten obraz świata się zmieni.

Fundacja Nautilus uważa też, że reinkarnacja jest faktem. Mówi, że "ktoś, kto neguje istnienie reinkarnacji jest ignorantem albo niespełna rozumu. Nie można powiedzieć - "nie wierzę w reinkarnację", bo takie stwierdzenie pozostaje w całkowitej sprzeczności z faktami". W 100% się z tym zgadzam. NIESTETY Polacy w większości nie wierzą w reinkarnację, ale w to, że po śmierci jest Niebo, Piekło lub Czyściec.

Obecnie niestety jest tak, że mówienie o reinkarnacji, KTÓRA JEST FAKTEM, naraża na "uśmieszki". Tymczasem powinno być tak, że mówienie, że jest tylko jedno życie, kończące się śmiercią, po którym jest Niebo, Piekło lub Czyściec powinno narażać na ironiczne "uśmieszki", gdyż to totalna głupota i to byłoby BEZ SENSU, gdybyśmy przychodzili przeżyć tylko jedno życie we Wszechświecie, trwające skończoną ilość czasu, a potem szli w jakieś fikcyjne miejsce zwane przez niektórych "światem pozagrobowym".

To byłoby BEZ SENSU, ale oczywiście TAK NIE JEST. I ci, którzy patrzą "oczyma nieśmiertelnej duszy" mają rację, a ci, wierzący w religijne dogmaty o Niebie, Piekle lub Czyśćcu MYLĄ SIĘ.

Obecnie sytuacja w Polsce wygląda NIESTETY tak, że większość ludzi żyje w systemie, co przejawia się głównie tym, że nie zdają sobie sprawy, że są uwięzieni w cyklu reinkarnacji i czeka ich śmierć i ponowne narodziny i NIE ROBIĄ NIC, ŻEBY SIĘ WYZWOLIĆ Z TEGO CYKLU. Mniejszość (niech to będą wszyscy) zdaje sobie z tego sprawę i stara się osiągnąć Życie Wieczne. Są to ludzie świadomi duchowo. A ci pozostali wierzą w bajeczkę, że nie da się uniknąć śmierci i że po śmierci jest Niebo, Piekło lub Czyściec. Są niewolnikami systemu tak jak ludzie w kultowym filmie "Matrix". I zadaniem tych świadomych duchowo jest wyrwać ich z tego systemu.

Ale jest to bardzo trudne, gdyż "niektórzy ludzie są tak mocno związani z systemem, że są gotowi walczyć w jego obronie". To pewne siły stworzyły ten system. Tym nieświadomym duchowo wydaje się, że UFO to głupota, co oczywiście ma zero wspólnego z prawdą.

Kościół katolicki stworzył kłamstwa i fałszywe mity, a zadaniem tej strony internetowej jest to, żeby ludzkość zobaczyła prawdziwy obraz. Zobacz "Artykuł o bogach sumeryjskich" (link), artykuł "Jak osiągnąć Życie Wieczne?" (link), artykuł "Ślub Słońca z Księżycem" (link) oraz artykuł "Superman - powrót" (link).

Gdyby na świecie panowała wiara wiara w reinkarnację oparta na sensie życia związanym z pokonaniem śmierci, to w ogóle nie byłoby samobójców, gdyż każdy wiedziałby, że jeśli odbierze sobie życie, wróci w kolejnym wcieleniu i będzie musiał na nowo starać się uwolnić od cierpienia. 

 

Obecnie (końcówka lipca 2016) media mówią o różnych sprawach, aby odciągnąć uwagę opinii publicznej od tego, co jest najważniejsze, czyli sprawy umów TTIP i CETA, które, gdyby weszły w życie w Polsce (OBY NIGDY SIĘ TO NIE STAŁO), to miały by bardzo negatywny wpływ na życie zwykłych obywateli. Te umowy dopuszczają m.in. wszechobecne i nieoznakowane GMO oraz płukanie kurczaków w chlorze (tak NIESTETY jest w USA).

I media nic nie mówią o tym, co jest najważniejsze, a szeroko prezentują sprawy, które są milion razy mniej ważne. Według mnie, na media w Polsce w jakiś sposób mają wpływ złe siły (masoneria, libertyni, lewactwo) i m.in. stąd wynika, że często nie mówią o NAPRAWDĘ WAŻNYCH SPRAWACH, a jak mówią, to NIE TAK JAK NALEŻY, TYLKO CZĘSTO W TOTALNIE NIEPRAWDZIWY, WYPACZONY SPOSÓB.

Polityka to CHOROBA. Między zwykłymi ludźmi na całym świecie jest Miłość. Dla mnie mówienie, że np. Turcja ma nie najlepsze stosunki z Grecją jest BEZ SENSU, gdyż to między ludźmi na górze (w rządach tych krajów) są takie albo takie stosunki. Dla mnie liczy się TYLKO to, że między zwykłymi ludźmi są bardzo dobre relacje, a relacje związane z chorą poza granice absurdu polityką NIC DLA MNIE NIE ZNACZĄ. POLITYKA TO CIĘŻKA CHOROBA.

Staram się w ogóle nie oglądać ani nie słuchać polityki, żeby nie zarazić się tą chorobą, od której pewnie niestety w jakimś stopniu choruje wielu ludzi w Polsce. Zachęcam Cię do unikania oglądania i słuchania polityki - po miesiącu zobaczysz o ile zdrowiej i lepiej będziesz się czuł/czuła! Ja unikam tego od około kilku lat i wyszło mi to zdecydowanie na bardzo dobre!

Gdy byłem na studiach rozmawiałem z jedną dziewczyną, która mówiła mi, że ona w ogóle nie ogląda telewizji i w ogóle się nie interesuje polityką. Ja mam tak samo od około 11 lat. Uważam, że należy starać się "nie politykować" każdego dnia w roku poza NAPRAWDĘ WAŻNYMI SPRAWAMI, które dzieją się ostatnio (okolice lipca i sierpnia 2017), bo gdy się to robi ("politykuje") to myślę, że NIESTETY przesiąka się tą ciężką chorobą (polityką).

 

 

 

Większość osób NIESTETY mało lub w ogóle interesuje się tym, co będzie po śmierci. Oświecę ich - po śmierci ich dusza wcieli się w kolejne ciało i będzie przeżywać wszystkie cierpienia (oczywiście nie tylko cierpienia) w kolejnym życiu i będzie związana z duszami, z którymi była związana w poprzednich życiach.

Związanie danej duszy z duszami, z którymi była związana w poprzednich inkarnacjach (wcieleniach) jest związane też z tym, że dusza potrafi się dzielić i doświadczać inkarnacji jednocześnie w różnych ciałach. Np. gdy Shania Twain w teledysku "You're still the one" mieszka (w tym teledysku) z mężczyzną w jednym domu nad morzem, to może to być związane właśnie z tym.

A więc jedna cząstka duszy Shania'i była np. dwa życia wcześniej kobietą, która była w związku z tym mężczyzną z teledysku i teraz te dwie osoby się spotkały w nim. TO NA 100% NIE JEST PRZYPADEK, że oni się spotkali. Jest to związane z reinkarnacją. Tak naprawdę praktycznie wszystko, czego doświadczamy w życiu codziennym ma związek z nieuświadomionymi wierzeniami i nie rozwiązanymi sytuacjami z poprzednich wcieleń.

Jest to związane także z tym, że gdy obecnie strasznie podoba mi się piosenka Shania'i Twain "You're still the one" i słuchałem jej około kilka tysięcy razy (odtwarzam w nieskończoność piosenkę nagraną z YouTube na paluszka), to w poprzednich życiach nasze dusze były związane w podobny sposób. Ona stworzyła coś (nie wiem oczywiście, co dokładnie), co mi się bardzo podobało, podobnie jak w obecnym życiu, podoba mi się jej przepiękna piosenka.

Tak samo ludzie, czytający TĘ STRONĘ INTERNETOWĄ (szczególnie o sensie życia związanym z reinkarnacją), to reinkarnacje (poprzednie wcielenia) tych samych ludzi, którzy w moim pierwszym życiu słuchali moich nauk, gdy byłem w nim Jezusem i uczyłem o reinkarnacji (fundamentem moich nauk była reinkarnacja, jednak odrzucono ją na drugim soborze w Konstantynopolu w 553 roku, gdyż okazała się ona niewygodna dla hierarchów Kościoła i władców okresu wczesnego chrześcijaństwa).

Najważniejszych rzeczy o reinkarnacji nauczyłem się wtedy (jako Jeszua) od Buddy podczas mojej podróży do Tybetu (to nieznane lata w dziejach Jezusa), ale też doszedłem do nich mając kontakt z moim Ojcem, czyli Bogiem. Matką mojej żony - Marii Magdaleny - był też Bóg (Bogini Matka).

Nie wierzcie tzw. autorytetom religijnym. Papież Franciszek mówił, że "niedługo wróci do Domu Ojca". Prawda jest jednak brutalna - jego dusza wcieli się w kolejne ciało (jeżeli umrze) i sensem jego życia (jak w każdym z nich) będzie pokonanie śmierci. Zastanów się na chłopski rozum - dlaczego śmierć żywej istoty ma być naturalną i zgodną z Naturą rzeczą? To byłoby przecież bez sensu, gdyż śmierć to najgorsza rzecz na świecie, a NIESTETY wielu traktuje ją jako coś najbardziej naturalnego na świecie.

To ego (pochodzą od niego zło, lęk i koncepcje, związane z fałszem, na Twój temat) przesłania w Nas nieskończoność. Gdy go nie było w ludziach (i odnaleźliby Prawdziwą Miłość i uwierzyli, że ich ciało może żyć Wiecznie) , wszyscy byliby Nieśmiertelni i nie byłoby na Ziemi zła, lęku i nikt nie mógł by nikogo zranić żadnymi słowami (nie istniały by fałszywe koncepcje). I w przyszłości TAK BĘDZIE, gdy nastanie Prawdziwy Złoty Wiek na Ziemi. Gdy kiedyś istniał, wszyscy byli Nieśmiertelni. Potem był Złoty Wiek (istniało już zło, więc pojawiły się łzy po śmierci ludzkiej, ale ludzie znali zasady reinkarnacji i wiedzieli, że sensem życia jest pokonanie śmierci), potem był wiek srebrny, brązowy, żelazny i elektroniczny, który jest teraz.

GDYBY w świecie stworzonym przez Boga, który jest nieskończoną Miłością, śmierć żywej istoty, wywołująca często płacz i cierpienie, była rzeczą naturalną, to Bóg nie byłby Bogiem, tylko diabłem. GDYBY tak było. A OCZYWIŚCIE TAK NIE JEST. Jest tak, że każdy człowiek (a po człowieku zwierzęta i rośliny) może osiągnąć Nieśmiertelność, która jest NATURALNĄ RZECZĄ w świecie stworzonym przez Boga, który jest nieskończoną Miłością i dlatego każdy z Nas może żyć Wiecznie.

Kiedyś w teleturnieju "Postaw na milion" było pytanie, co, według Polaków, w jakiejś ankiecie, dzieje się z człowiekiem po śmierci? Chodziło o odpowiedź, którą wybrała największa liczba badanych. Jedną z odpowiedzi było "idzie do Nieba, Piekła lub Czyśćca". Gdy sprawdzano odpowiedź, została ta wymieniona przed chwilą oraz ta, że "jest kolejne życie". Dziewczyna, która odpowiadała ucieszyła się, gdyż na odpowiedź o Niebo, Piekło i Czyściec było postawionych dużo pieniędzy, a na tę o reinkarnacji chyba nic. Łukasz Nowicki (prowadzący) zapytał ją, czy nie obawia się przegranej, a ona odpowiedziała, coś w tym rodzaju: "A, reinkarnacja to na pewno nie". I okazało się, że najwięcej Polaków wierzy, że po śmierci jest Niebo, Piekło lub Czyściec.

Zacząłem wtedy myśleć sobie, że to coś strasznego, że prawdziwa odpowiedź, jeśli chodzi o to, co dzieje się po śmierci, została potraktowana przez tę dziewczynę z lekceważeniem, natomiast DOGMAT CHRZEŚCIJAŃSKI (Niebo, Piekło lub Czyściec) została potraktowana przez nią jako prawdziwa odpowiedź.

Potem zacząłem myśleć o ludziach na widowni, grających i prowadzącym, że są naprawdę biedni, bo są uwięzieni w nużącym, niekończącym się cyklu odradzania się w kolejnych wcieleniach, a nie mają nawet chyba możliwości uwolnienia się od niego, gdyż są oszukiwani przez religijne dogmaty religii katolickiej.

W trakcie innych odcinków "Postaw na milion" zacząłem snuć myśli, że ten program popularyzuje materializm, który jest, moim zdaniem, filozofią beznadziei. W trakcie ostatniego odcinka (31 października 2015) Łukasz Nowicki mówił, że mając dużo pieniędzy, żyje się zdecydowanie łatwiej. Według mnie jednak bogactwo materialne NIE ZAPEWNIA NIEŚMIERTELNOŚCI I WYZWOLENIA Z CYKLU REINKARNACJI. Mi nie zależy na pieniądzach. Chcę doprowadzić do zaniknięcia mojego ego, które przesłania we mnie nieskończoność i jest też przyczyną cierpienia, czego jestem bardzo bliski oraz wspólnie z moją żoną Anastazją pokonać śmierć.

Dzisiaj (27.08.2016) oglądając "Postaw na milion" pomyślałem sobie, że powinno się pomagać z wszystkich sił ludziom w krajach trzeciego świata, gdzie nie ma w ogóle pieniędzy na jedzenie i wodę, a nie MAJĄC ZAPEWNIONY DOSTATEK grać o duże pieniądze, CHYBA ŻE większość z tych pieniędzy chce się przeznaczyć wspomnianym bardzo biednym, głodnym i spragnionym ludziom.

Gdybym ja wygrał 500 000 złotych w "Postaw na milion" to 100% tych pieniędzy przeznaczył bym na pomoc tym ludziom, gdyż mi NADMIAR PIENIĘDZY jest ZUPEŁNIE NIEPOTRZEBNY. Gdy niedługo będę zarabiał wiele setek tysięcy złotych miesięcznie za grę w drużynie ekstraligowej Trefl Sopot (koszykówka) i w reprezentacji Polski w koszykówkę około 90% tych pieniędzy będę przeznaczał na pomoc ludziom z krajów trzeciego świata.

Gdybym miał wybierać między nieskończoną ilością pieniędzy, a Anastazją, to nie w ogóle bym się nie zastanawiał i wybrał Anastazję. NIESTETY wielu ludzi jest materialistami i pieniądze są dla nich ważniejsze niż rzeczy duchowe, a w ogóle  nie powinno tak być.

Niektórzy ludzie zadają mi czasem pytanie, czy jestem "wierzący". Ale w co wierzący? Wierzę, że Bóg będący macierzą tego świata istnieje (a właściwie wiem, bo sprawy duchowe są dla mnie tak realne jak dal kogoś innego drzewo za oknem). Natomiast nie wierzę w, moim zdaniem, katolickie dogmaty, że po śmierci (której podobno nie można uniknąć, co też uważam za nieprawdę) jest Niebo, Piekło albo Czyściec czy w to, że biblijny "Pan" z opowieści o Edenie i historii o Wielkim Potopie oraz "Jahwe" z opowieści o wyjściu Izraelitów z Egiptu to Bóg Wszechmogący. I jestem pewien na 100%, że mam rację.

Cała cywilizacja jest oparta na kłamstwach i mitach. To, że rzekomo jest tylko jedno życie (Myslovitz - "... i pomyśl sobie, że na drugie nie masz szans") to bzdura. Przemianowałem te słowa na "i pomyśl sobie, że na siódme nie masz szans" - dotyczy to mnie, bo to moje szóste życie (obecne) i na pewno osiągnę Życie Wieczne i uniknę siódmej inkarnacji.

Jeśli chodzi o serial "Klan", to popularyzuje on myślenie, że "życie, życie jest nowelą...", czyli mniej więcej, że nie da się uniknąć śmierci i pośrednio, że jest tylko JEDNO życie. Obie te rzeczy są bzdurą. Gdyby to ode mnie zależało, to piosenka brzmiała by "Życie, życie jest nigdy nie kończącą się opowieścią, której nigdy nie masz dosyć...",  a potem: "Wczoraj biały, biały welon, jutro biały, biały welon, przez Wieczność biały, biały welon".

Słowa z piosenki Paulli "Od dziś", czyli "zasypiać i budzić się przy tobie do końca swoich dni", przemianowałem na "zasypiać i budzić się przy tobie przez Wieczność swoich dni". Takie piosenki jak "Who wants to live forever" (Queen) czy "Nieśmiertelni" (Edyta Górniak) albo "Never ending story" (Limahl) są związane z Prawdą o prawdziwym sensie życia, jakim jest osiągnięcie Nieśmiertelności (Życia Wiecznego).

Nie wiem zupełnie z jakiej paki miałbym kiedykolwiek umrzeć, co mówili mi niektórzy ludzie. Ci, którzy dążą do świętości i czynią dobro, są nagradzani przez Boga Życiem Wiecznym, a ci, którzy czynią zło, mają śmierć i cierpienie w kolejnych życiach. Ktoś taki, jak ja czy Anastazja (moja żona z poprzednich żyć) w ogóle NIE ZASŁUGUJE NA ŚMIERĆ i to pewne na 100%, że śmierć go nigdy nie spotka. I każdy z Nas powinien dążyć, by być takim, żeby śmierć go nigdy nie mogła spotkać, bo nie będzie na nią w ogóle zasługiwał.

Ostatnio (od około 17.07.2016) mam przekonanie, że mam "zero lat przez Wieczność" zamiast myśleć, że mam 31 lat. Odmierzanie czasu to odmierzanie czasu do starości i śmierci, a więc i do wszystkich problemów (głównie zdrowotnych) związanych ze starością i śmiercią. Dla mnie cały czas jest "teraz, trwające bez końca (Wiecznie)". Przez zmianę myślenia, będę miał jak w piosence Edyty Górniak "Nieśmiertelni" - "Kto chce być Nieśmiertelny, niech Wieczność układa z chwil".

"Układanie Wieczności z chwil" to "Nieskończoność razy zero". Nieskończoność symbolizuje Wieczność, układa to "razy", a chwile to "zero". Dla mnie czas się zatrzymał i cały czas jest "teraz". Zastanów się, czym jest "teraz"? To nie 0,000001 sekundy czy jeszcze mniejsza ilość czasu, ale właśnie "zero czasu". I gdy to "zero czasu" pomnożymy przez "nieskończoność", to można powiedzieć, że wyjdzie nam "jeden" (zero razy nieskończoność = jeden). W matematyce zero razy nieskończoność to symbol nieoznaczony. Dla mnie "Jeden" oznacza osobę nieśmiertelną oraz Wybrańca (mnie) i Wybrankę (Anastazję) Boga, czyli osoby, które pokonają śmierć i złamią jej moc na Ziemi.

Można też powiedzieć, że zero razy nieskończoność to "osiem". Gdy weźmiemy "osiem" i "jeden" to możemy powiedzieć, że to Życie Wieczne ("osiem") Wybrańca lub Wybranki Boga ("jeden"). W artykule symbole i ich znaczenie oraz symbolika liczb piszę na czym to dokładnie polega.

Odbiciem "teraz" jest "wieczność", a odbiciem "wieczności" "teraz". Odbiciem nieskończenie małej ilości czasu jest nieskończenie wielka ilość czasu i odwrotnie. To sprzężenie zwrotne to jeden z trzech elementów mistycznego sensu.

Złe siły na świecie chcą "zaplanować" życie wszystkich ludzi. Mam na myśli, żeby odmierzali czas do starości i śmierci, starzeli się, umierali, a potem rodzili ponownie. I tak przez Wieczność. Na starzenie, według pewnych badań, wpływa determinanta starzenia się - biologiczny zegar w mózgu, na który ma wpływ tylko nasz stosunek do starzenia się. Jeśli uważamy, że wiek średni to 45 lat zestarzejemy się około 65 roku życia.

Ja od pewnego czasu wyobrażam sobie, że mam ZERO LAT. I tak jest przez Wieczność. I jestem pewny, że tak właśnie jest. Bo odmierzanie czasu to odmierzanie czasu do śmierci, a śmierć to OSTATNIA RZECZ, JAKIEJ CHCĘ, ŻEBY NIGDY PRZEZ WIECZNOŚĆ (NIE PRZEZ MILIARD LAT TYLKO PRZEZ WIECZNOŚĆ) NIE PRZEŻYWAĆ BARDZO PRZYKRYCH CHWIL.

Zauważ, po co jest odmierzanie czasu, czyli, że mam określoną liczbę przeżytych lat. Przecież to jest TYLKO PO TO, ŻEBY MIEĆ PRZEZ CAŁE ŻYCIE PRZEKONANIE, ŻE W WIEKU OKOŁO 70 LAT SIĘ ZESTARZEJESZ, A POTEM PO ILUŚ LATACH UMRZESZ. Jak pisałem wcześniej determinanta starzenia się - biologiczny zegar w mózgu wpływa na starzenie. Złym siłom W OGÓLE NIE ZALEŻY NA TYM, BY LUDZIE BYLI NIEŚMIERTELNI. Chcą, żeby ludzie liczyli lata, mając cały czas przekonanie (wpływające na determinantę starzenia się), że się zestarzeją i tak się NIESTETY dzieje.

Dlatego wyobrażaj sobie (co ja czynię), że masz zero lat przez Wieczność. Unikaj odmierzenia czasu do śmierci jeśli masz zero chęci, żeby umrzeć, a mam nadzieję, że tak jest. Ja przestałem liczyć czas (jak najczęściej nie wiem w ogóle, która jest godzina i w ogóle nie liczę, ile czasu gram w koszykówkę) oraz (co chyba najważniejsze) przestałem liczyć swoje lata, bo to myślenie to pułapka, która miałaby mnie doprowadzić do starości, śmierci i, co za tym idzie  bolesnego wiercenia zębów bez znieczulenia i wszystkich innych problemów w siódmym życiu (siódmej, kolejnej inkarnacji).

Czytałem w jednej książce, że czas jest funkcją naszego umysłu, gdyż gdy jesteśmy szczęśliwi mija szybko, a gdy jesteśmy nieszczęśliwi mija wolno. Ja od wielu miesięcy, ćwiczę medytację polegającą na "myśleniu o niczym". Mam pustkę w umyśle (żadnych myśli) i staram się utrzymywać ją jak najdłużej i coraz lepiej mi to wychodzi.

W trakcie praktykowania tej medytacji doszedłem do tego, że "zero myśli może być związane z zero czasu". Czas jest funkcją naszego umysłu, a myśli przecież powstają w umyśle! Dlatego ćwiczenie "pustego umysłu" (wyciszenie i uspokojenie umysłu są do niego niezbędne, ale nie są jedynym elementem) BARDZO POMAGA W OSZUKANIU CZASU, żeby przestał nam szkodzić, przyczyniając się do starości, ale żeby cały czas było dla Nas "zero czasu przez Wieczność".

Prawdą jest, że liczenie lat przydaje się w tym, żeby dzieci, które skończyły określoną liczbę lat, szły wtedy do szkoły lub by wiedzieć, kiedy ktoś skończył 18 lat. Można w tym początkowym okresie liczyć lata człowieka, ale potem, moim zdaniem, można by tego uniknąć, gdyż, jak pisałem, to odmierzanie czasu do śmierci. Zresztą po jakimś czasie, gdy wszyscy ludzie zaczną osiągać niedługo Nieśmiertelność, to po w pewnym momencie (gdy wszyscy będą żyć Wiecznie) nikt nie będzie się rodził (ponieważ nikt nie będzie umierał, więc odchodzące dusze nie będą rodzić się na nowo), więc nie będzie już dzieci, którym będzie trzeba liczyć lata. Wszyscy dawno już przekroczą 18 lat i liczenie lat dla każdego człowieka będzie już wtedy zupełnie niepotrzebne.

Jednak nieśmiertelność można osiągnąć tylko w dwójkę (kobieta i mężczyzna), bo Prawdziwa Miłość między nimi pokonuje śmierć. Pokazuje to piosenka Edyty Górniak "Nieśmiertelność", w której występują słowa "I bądźmy nieśmiertelni, bo Wieczność w miłości jest".

Od słowa dobro pochodzi słowo "dobrze", a od słowa zło "źle". I istotnie dobro powoduje, że jest nam dobrze, a zło - że jest nam źle. I dotyczy to każdego człowieka we Wszechświecie. A każdy jest naprawdę dobry. Gdy bardzo zły człowiek próbuje skłamać, to wykrywacz kłamstw to wykryje, ponieważ jego PRAWDZIWA natura jest dobra (związana z Prawdą), a gdy kłamie nie może OSZUKAĆ tej natury i wykrywacz kłamstw wykrywa bezbłędnie, że nie mówi Prawdy.

Niektórzy ludzie mówią: "Jak Bóg mógł dopuścić do zagłady w Oświęcimiu albo wojen światowych?". Zrobił to po to, aby ludzie uświadomili sobie, jakim koszmarem jest zło. Ponadto chciał, żeby ludzie potrafili w pełni docenić Ziemi Złoty Wiek, który niedługo nadejdzie. Gdybyśmy nie przeżywali jesieni i zimy, nie potrafilibyśmy w pełni docenić pięknej pogody wiosną i latem. Poza tym Bóg chciał, aby zło do końca miało złudne nadzieje na sukces w zniewoleniu całego świata - po to, aby walka Dobra z tym złem była jak najbardziej fascynująca.

Ktoś kiedyś powiedział, że "Bóg jest szalony" i, moim zdaniem, w istocie jest to prawda. Nieskończona Boska Miłość mogłaby w chwili trwającej 0 sekund sprawić, żeby całe zło świata od razu zostało całkowicie pokonane, bo dla Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa. Jednak Boski Plan był taki, żeby Syn Boży (ja) i Córka Boża (Anastazja) zmienili świat głównie pokonując śmierć i pomagając innym ludziom osiągać Nieśmiertelność oraz by ludzie związani ze Świętym Graalem przez wszystkie 6 żyć im pomagali. I według mnie ten plan jest przejawem nieskończonej mądrości Boga.

 

 

Gdyby ktoś płacił mi trylion dolarów na sekundę przez wieczność za wypalenie papierosa, to nigdy bym się nie zgodził. I to nie jest żaden żart. Napisałem to, by pokazać, że są jeszcze na Ziemi LUDZIE NORMALNI. To, że na świecie są papierosy to KOMPLETNA POMYŁKA. A to, że tyle osób w Polsce i na świecie pali papierosy to milion razy większa KOMPLETNA POMYŁKA. 11 milionów Włochów jest uzależnionych od nikotyny, a powinno być zero. Wierzę, że jak najszybciej na świecie nie będzie  W OGÓLE papierosów, alkoholu, niesportowych napojów gazowanych i innych niezdrowych rzeczy.

Gdybym miał do wyboru zapalić jednego papierosa albo zjeść swoją kupę, to zjadłbym swoją kupę. Na pewno zdrowiej. Oby jak najszybciej doszło do sytuacji, w której na świecie NIE BĘDZIE W OGÓLE papierosów. 

Niesportowe napoje gazowane (nie podaję ich nazw, ale na pewno wiesz, jakie napoje mam na myśli) nie powinny być nazywane napojami, bo są one trucizną - wodą z kranu z chemią. Nie piję ich z małym wyjątkiem od około 11 lat i nigdy przez Wieczność nie będę ich pił. Wolałbym pić swój mocz niż te napoje. Na pewno zdrowiej. One zakwaszają organizm i NIE POWINNO BYĆ ICH W OGÓLE NA ŚWIECIE i do tego dążę.

Alkohol jest szkodliwy. Także z tego względu, że upici kierowcy powodują wypadki. Dzisiaj (2.11.2015) usłyszałem, że pijany kierowca wjechał w przystanek i dwójka ludzi zginęła na miejscu. Gdyby nie byłoby na świecie alkoholu, to ta sytuacja najprawdopodobniej nie miałaby miejsca. Gdybym miał do wyboru pić alkohol albo swój mocz, to piłbym swój mocz. Na pewno zdrowiej.

Trzeba powiedzieć, że uważa się (W CO JA W OGÓLE NIE WIERZĘ), że picie niewielkich ilości alkoholu (głównie wina) może mieć pozytywny wpływ na zdrowie, co mają potwierdzać lekarze. Dla mnie jednak alkohol to trucizna, gdyż nawet w Sylwestra nie piję szampana z alkoholem, tylko niegazowaną wodę mineralną.

Mimo to nawet gdyby lekarz zalecił by mi picie niewielkich ilości wina, nie robił bym tego, gdyż, moim zdaniem, przyniosło by mi to więcej szkód niż korzyści. Ja w ogóle nie wierzę, że trucizna może leczyć. Moim zdaniem jeśli alkohol coś by mi uleczył, to znacznie więcej by zatruł i wyniszczył. Jeśli pijesz, to robisz to na swoją własną odpowiedzialność, bo ja zalecam Ci całkowite unikanie tej zasyfionej trucizny.

Słyszałem kiedyś w radiu, że w piątki piją wszyscy - młodzież, dorośli (mam nadzieję, że to NIEPRAWDA). Uważam, że NIKT NIE POWINIEN PIĆ, bo alkohol wywołuje najprawdopodobniej raka jamy ustnej, na pewno zatruwa wątrobę, serce i mózg i wywołuje 1 na 10 zgonów w Europie (i 1 na 25 globalnie). Dla mnie palenie papierosów i picie alkoholu to TOTALNA GŁUPOTA. W ogóle nie mówią oczywiście o tych, którzy unikają całkowicie papierosów i alkoholu (do których ja należę) i oby takich ludzi było jak najwięcej! Chciałbym, by jak najszybciej się to zmieniło (czyli, żeby ludzie przestali palić i pić tę truciznę), bo papierosy wywołują tzw. zęby palacza, a alkohol przyczynia się do próchnicy zębów.

Przez to, że unikam alkoholu, papierosów, kawy, szczepionek, cukru, lodów i wielu innych niezdrowych rzeczy, mam bardzo zdrowe zęby. I nie ciągnie mnie wcale, by sięgać po te rzeczy i rujnować sobie zdrowie, co czyni NIESTETY wielu ludzi :(.

 

 

PIS miał po dojściu do władzy wprowadzić całkowity zakaz GMO w Polsce. I nie zrobił tego.

Trzeba jednak powiedzieć, że są też politycy, stojący po stronie dobra. Obecnie (luty 2017) są to politycy Kukiz15 i PartiiRazem, którzy są przeciwko szkodliwej, antydemokratycznej umowie handlowej CETA. Ci, którzy ją popierają ciężko zachorowali - na najstraszniejszą chorobę świata, czyli zło.

Jednak kobieta mówiła jakiś czas temu tamu w radiu: "Uważam, że wśród polityków nie ma dobrych ludzi, ale Niemcow (polityk) był wyjątkiem". Chodzi o Borisa Niemcowa, który NIESTETY został zastrzelony w centrum Moskwy. 

"Ludzie ktoś" piją alkohol na fałszywych imprezach (fałszywych, bo gdy nie ma alkoholu i papierosów "czar pryska"). Tacy ludzie wyżywają się na "bezimiennych" i "naturalnych", do których ja należę i po których stronie jestem.

Sam doświadczyłem potwornej niesprawiedliwości i najbardziej cieszę się, że już nigdy nie będę musiał tego przeżywać - gdyż osiągam Nieśmiertelność i nigdy nie będę w kolejnym życiu tego przeżywać. Gdybym umarł czy zginął, to w kolejnym, siódmym, życiu najprawdopodobniej by mnie coś takiego czekało. 

Gdy nastanie Ziemi Złoty Wiek, na świecie nie będzie W OGÓLE polityki ani wszelkich niezdrowych rzeczy, takich jak cukier, papierosy, alkohol, narkotyki czy niesportowe napoje gazowane i chipsy (a także wielu innych).

Wtedy będzie panowała wiara w reinkarnację i wszyscy ludzie będą dążyli do wyzwolenia z cyklu reinkarnacji. Ponadto zło na świecie zostanie pokonane. Na świecie zaczną się dziać niesamowite zdarzenia i cuda. Wszystko to przez ponowne przyjście Jezusa (mnie) i Marii Magdaleny (Anastazji), czyli szóstego wcielenia Boga i szóstego wcielenia Bogini.

Ludzie będą masowo osiągać Życie Wieczne (Nieśmiertelność), co jest prawdziwym, ukrywanym na Ziemi od setek lat, sensem życia i cały dobry świat będzie żyć Wiecznie.

 

Drobne wyjaśnienie. Piszę głównie o sprawach związanych ze śmiercią i sensem życia (pokonaniem śmierci) z całkowitą pewnością tego, co piszę. Jest tak dlatego, gdyż jestem na 100% przekonany, że to prawda. Nie jestem jakimś zwyczajnym człowiekiem, który w coś sobie wierzy, a w coś nie. Moim ojcem jest Bóg i dlatego sprawy z nim związane (i z duszą) są dla mnie tak realne jak dla kogoś innego stojące w pokoju krzesło.

Wiem, że ludzie wierzący w Niebo, Piekło i Czyściec mają swoje zdanie, ale mogę powiedzieć, że szanuję je, ale w 100% się z nim nie zgadzam. Jest jednak coś jeszcze znacznie ważniejszego. Powyżej piszę, że sprawy duchowe są dla mnie realne i wiem na 100%, że sensem życia jest pokonanie śmierci i Życie Wieczne i że wszystkie ziemskie dusze są uwięzione w cyklu śmierci i ponownych narodzin i skazane tym samym na ciągłe przeżywanie cierpienia.

Ludzie są uwięzieni w cyklu (śmiertelni) i żadna z religii nie daje im możliwości wyzwolenia się z niego, żeby NAPRAWDĘ WSZYSTKO BYŁO W PORZĄDKU.

Dlatego jestem tutaj po to, żeby na Ziemi zapanowała znowu wiara w reinkarnację i po mnie i Anastazji każdy człowiek mógł osiągnąć PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE (Nieśmiertelność). 

Popularyzuje to, co jest dla wszystkich ludzi KLUCZAMI DO WOLNOŚCI - prawdę o zasadach reinkarnacji i sensie życia związanym z reinkarnacją. Ludzie żyją w kłamstwach i mam pełne prawo wyrwać ich z nich. 

W swoim pierwszym życiu jako Jeszua stworzyłem Kościół Jezusowy (Kościół Nazareński), którego podstawami było uczciwe, tolerancyjne kapłaństwo z ludźmi jako głównymi "udziałowcami" tej religii. Ortodoksyjne chrześcijaństwo nie jest zbudowane na podstawie Chrystusa. Bazuje ono na naukach Kościoła Rzymskiego, które różnią się całkowicie od nauk Jezusa. Jedną z przyczyn jest to, że nauki Chrystusa zostały zepchnięte na dalszy plan na rzecz nauk Piotra i Pawła, które nie były uznawane przez Kościół Nazareński jako legalne dziedzictwo Jezusa i jego brata Jakuba.

 

RELIGIJNE TWIERDZENIA CHRZEŚCIJAŃSKIE MAJĄ SPRAWIĆ, ŻE CZŁOWIEK, WYZNAJĄCY JE, NIE MOŻE NIGDY OSIĄGNĄĆ WYZWOLENIA Z CYKLU (REINKARNACJI), GDYŻ NIE MA NIC, JAK OSIĄGNĄĆ ŻYCIE WIECZNE.

JEŻELI KTOŚ PO PRZECZYTANIU TEGO ARTYKUŁU DALEJ BĘDZIE WIERZYŁ, ŻE NIE DA SIĘ UNIKNĄĆ ŚMIERCI, A PO NIEJ JEST NIEBO, PIEKŁO LUB CZYŚCIEC, TO JEGO SPRAWA, ALE WSPÓŁCZUJĘ TEJ OSOBIE, GDYŻ NIE BĘDZIE MIAŁA MOŻLIWOŚCI OSIĄGNIĘCIA PRAWDZIWEGO SZCZĘŚCIA (NIEŚMIERTELNOŚCI). A CI, CO UWIERZĄ W PRAWDZIWY SENS ŻYCIA BĘDĄ MIELI SZANSĘ PRZESTAĆ BYĆ NIEWOLNIKAMI W CYKLU REINKARNACJI, CZYLI PARAFRAZUJĄC DO FILMU "MATRIX" - PRZESTAĆ BYĆ NIEWOLNIKAMI MASZYN.

SYTUACJA NA ŚWIECIE PRZYPOMINA TĘ Z TEGO FILMU. TAM LUDZIE BYLI NIEWOLNIKAMI MASZYN, A TU SĄ NIEWOLNIKAMI W CYKLU. W OBU PRZYPADKACH W OGÓLE NIE ZDAWALI SOBIE Z TEGO SPRAWY. GŁÓWNIE KŁAMSTWA RELIGIJNE SŁUŻĄ TEMU, ABY LUDZIE NIGDY NIE DOSZLI DO PRAWDY...

Powiedziano: "Miłujcie swoich przyjaciół." A ja Wam powiadam: "Miłujcie swoich nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy Was nienawidzą." Z tego powodu jest we mnie zero nienawiści do najbardziej złych sił na Ziemi i mogę nawet powiedzieć, że miłuję ich i modlę się za nich, którzy to chcą mojej śmierci. I każdy człowiek powinien prezentować taką postawę, gdyż "nienawiści nie gasi się nienawiścią. Krwi nie zmywa się krwią."

Walka nienawiścią przeciwko nienawiści przynosi odwrotny skutek.

 

Liczba odsłon na "starej" stronie Cudu Miłości: 8924


Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież